Od Emily

Poranek, jak co dzień. Obudził mnie budzik i ta wkurzająca piosenka, ych... chyba trzeba ją zmienić. Skierowałam wzrok na zegarek, dochodziła 6. Lubię swój dość aktywny tryb życia, ale poleniuchować też lubię. Ale w tygodniu nie mam na to czasu, ach, już się nie mogę doczekać soboty. Wygrzebałam się spod ciepłej kołdry i poszłam pod prysznic, następnie w samej czarnej bieliźnie stanęłam przed szafą, jak co dzień zastanawiając się co ubrać. W końcu wybrałam dresy, koszulkę i bluzę. Za oknem świeciło słońce, dlatego też mogłam pozwolić sobie na taki strój.
Zjadłam płatki, jeszcze przedtem nakarmiłam Brego i Saubera. Po posiłku, wyszłam z domu kierując się na najbliższy sklep, musiałam kupić mleko i parę innych rzeczy. Gdy szłam spokojnie ulicą, niespodziewanie ktoś wciągnął mnie do jakiegoś zaułka, był to oczywiście Rey.
- Czego chcesz? 
- Zdecydowałaś się już?
- Nie! Nie, nie i nie, nie zgodzę się na to. - zmarszczyłam brwi, mężczyzna spojrzał na mnie gniewnie. - Nie boję się ciebie. - skłamałam.
- Zobaczymy. - zaśmiał się głośno, złapał mnie za nadgarstek i przycisnął do ściany.
- Puść, to boli! - warknęłam.
Chciał już coś powiedzieć, jednak przerwało mu chrząknięcie jakiegoś chłopaka. Puścił mnie.
- Policzymy się później. - powiedział cicho, tak, żebym tylko ja go usłyszała. 
Odszedł, zniknął za ścianką. 
- Dzięki. - powiedziałam kierując wzrok na chłopaka, łapiąc się za nadgarstek a następnie obie dłonie chowając do kieszeni bluzy.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz